↑ top

Choroba / Sickness

 

 

Dziś tylko dwa zdjęcia. Więcej nie trzeba. Więcej nie mogę…

Nina jest chora. Miewa ponad 40 stopni gorączki a ja zacząłem ten tekst przytaczając te wszystkie znane powiedzenia i złote myśli o zdrowiu, jego utracie i docenianiu go w chorobie. Potem jednak wszystko skasowałem. Zrozumiałem, że nie o tym chciałem napisać….

Tak na prawdę to chciałem napisać o więzi, o nierozerwalnym połączeniu Mamy i Córki.

Kiedy słyszę, gdy Ania mówi: ” ona będzie chora ” często myślę sobie: – e tam, zaraz chora. Pewnie jej się wydaje, jest przewrażliwiona, zmęczona. A jednak! Za każdym razem ma rację. Intuicja jej nie zawodzi. Nigdy. Wie kiedy jest z Ninką gorzej, wie kiedy malutka czuje się źle zanim sama to mi powie i mnie przekona. Mama po prostu ma COŚ więcej niż my faceci, ojcowie. Nigdy nie będziemy w stanie zbudować tak głębokiej więzi. Wiem. Znajdą się tacy, którzy będą temu zaprzeczać ale ja uważam, że żaden z nas nie jest w stanie wyhodować sobie mentalnej pępowiny jaka łączy Matkę z dzieckiem. Wybaczcie panowie ale to nie my rodziliśmy, to nie my nosiliśmy je w swoim ciele przez 9 miesięcy, to nie my karmiliśmy mlekiem ze swoich piersi….

Staram się pomagać, być i wspierać Anię jak tylko mogę w opiece nad Ninką. Jak tylko potrafię! Niestety są pewne rzeczy których nie jestem w stanie wykonać. Nie obudzę się nagle ze snu dokładnie w tym samym momencie gdy Nina szepnie przez sen „Mama”. Obserwując ich wspólne funkcjonowanie zauważam niewyjaśnialne zachowania między nimi dwiema. Ich ruchy uzupełniające się nawzajem, ich sposób spania –  przytulone w czułym objęciu, ich rozmowy, ich język tak unikalny, ich spojrzenia, jak gdyby rozmawiały w myślach bez słów…

Kiedy zaraz po urodzeniu Ninki Pan doktor, który odbierał poród przyszedł opowiedzieć nam jak to teraz będzie, powiedział takie słowa: „Mama nigdy już nie będzie spać tak jak dawniej„. Miał rację. Ania zawsze jest w gotowości, zawsze wie kiedy podać Nince leki obniżające temperaturę. Nie musi nawet mierzyć jej termometrem. Ona to po prostu wie. Tak samo jak wie, kiedy Malutka potrzebuje się przytulić a kiedy musi być dla niej stanowczą…. Czasem wydaje mi się, że Ania śpi głęboko i nie słyszy niczego. Spoglądam na nią kręcąc się po sypialni i markując po nocy, bo lubię po prostu przedłużać sobie wieczór w nieskończoność. Obserwuję ją. Oddycha miarowo i równo. Wydaje się spać na prawdę głęboko. I wtedy Ninka pojękuje lekko, tak troszeczkę jak gdyby przeżywała w swoim śnie coś nie do końca miłego. Ania natychmiast odwraca się do niej i utula, głaszcze i uspakaja. Tak jakby czekała na ten moment w pełni świadoma.

Mama zawsze będzie Mamą, zawsze będzie bliżej i głębiej w relacji z Córką. Zawsze zrozumie szybciej niż Tata. Zawsze!

Podziwiam ten cud i kłaniam się nisko zarówno mojej Mamie, Mamie Ninki, Mamie Ani, jak i wszystkim Mamom, które jak Ania żyją w połączeniu ze swymi dziećmi i nie starają się tej mentalnej pępowiny za wszelką cenę przerąbać dla własnej wygody.

 

  • Ala

    Pięknie napisane, szczególnie wzruszające po kolejnej nocy spędzonej przy dzieciach, dziękuję Panie Grzegorzu….

  • Bardzo piękny i prawdziwy tekst o istocie macierzyństwa. I zdjęcia piękne.

  • Dorota

    Wszystko, co napisałeś, to prawda. Tak jest rzeczywiście, chociaż w miarę, jak dziecko dorasta, ta pępowina nieco się rozluźnia – może wydłuża raczej :-)
    Przykro mi, że Ninka chora; wiem, co przeżywają matki chorych dzieci, szczególnie tak wysoko gorączkujących… tak, jak moja córka, jak była mała….

    • Dorota, rozluźniona, wydłużona ale wciąż jest:-))))
      Dzięki za wizytę i miłe słowa…

      • Dorota

        Jest jest :-)

  • tamarak

    tak, dokładnie tak jest. z mamami i synami też.
    czytałam z zaskoczeniem, bo opisywany stan znany doskonale, ale pierwszy raz czytany z męskim narratorem… doceniam i podziwiam uważność.
    i zdrowia życzę! ja też dopiero od kilku lat rozumiem, że naprawdę najważniejsze…

    • Wielkie dzięki:-) Nie wiem dlaczego zaskakuje ludzi to, że ojciec też może coś przeżywać;-))))
      Wiem! Pewnie dlatego, że większość z nich nie ma czasu. Na pisanie o tym oczywiście, bo nie wierzę w męską obojętność. Jesteśmy po prostu mniej wylewni;-)
      Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie Tamaro.