↑ top

Dziecko w pracy / Child at work

 

Popołudnie. Wpadam do domu z pracy. Mam zmienić Anię w opiece nad Niną. Jest już gotowa do wyjścia. Umówiona. Spieszy się. Jak wiele Mam, ma mało czasu na swoje sprawy. Dlatego staram się jak najszybciej wracać do domu i ją „odpiąć” od Niny aby mogła pobyć sama ze swoimi sprawami, myślami, chwilami…. Niech leci, niech odpocznie, niech pożyje:-) A my z Niną mamy swoje sprawy. Swoje pomysły, swoje zabawy i rozmowy. Swoje zajęcia. Słyszę jeszcze Aniowe: – „Paaaa!, Daj malutkiej obiad! Kapuśniaczek jest.” – Pa! Pa! – odpowiadam i zabieram się do dzieła. Próbuję zająć małą jakimś zadaniem. – „Zrób mi coś fajnego, opowiedz co robiłaś, ja tu szybko zrobię kotlecika, jak Mama kazała. Zjesz kotlecika? Zjemy kotlecika razem? Z ziemniaczkami? Mmmmm?  Poźremy go raziem smoku mały????”. Tak jakoś zagaduję gnając przez prace lekko porządkowe w kuchni aby szybko zacząć proces smażenia a potem konsumpcji. Niestety. Ninka nie ma zamiaru z dystansu grzecznie moich sugestii brać do siebie. Patrzy, zagląda, wpycha swoją malutką śliczniunią, ciekawską główkę między moje ręce.  Nie pójdzie – myślę sobie. Nie odpuści mi. Rezygnuję i wdrażam plan B. Dobra. Chodź – mówię do niej. Weź krzesełko. Pogotujemy razem. Dla Lunki (suczka nasza) musimy szybko jedzonko do gotowania wstawić. Potem kotleciki zrobimy. Marchewkę skrobiemy najpierw. „Taaaak tatuniu, ja będę sklobała. Ja!” – krzyczy podniecona i już widzę ten jej błysk w oczach. Szaleństwo. Lecę po aparat. Czuję temat. Będą momenty – myślę:-)

Robota zaczyna się rozkręcać. Nina ku mojemu zdumieniu nadzwyczaj sprawnie skrobie marchewkę. Po czym zabiera się za mięso. Szybko płucze pod wodą gnata dla piecha a potem już lecimy z obiadkiem. Obieramy ziemniaczki. Ona trzyma mnie za ręce. Łatwo nie jest. Każdy ruch razem. Robię fotę, odkładam aparat, opanowuję maluszka i ogarniam pozostałe czynności i tak w koło. Dalej. Dalej. Odwracam się po raz kolejny po aparat i nagle patrzę jak wali tłuczkiem schabowego jak tralala. Pomagam ocalić małe paluszki i dalej w jajo i bach w bułę. W mig łapie kolejność. Ani się spostrzegłem jak sama panieruje. Szok. 3,5 roku!!! Pracuje. Sama. Smażę ja. Negocjowała ten etap ale byłem twardy. Smażę ja. „Dlaciego?” – jeszcze dociska. „Bo tak!” – już bezsilny odbijam. Jakoś przełknęła. Jeszcze ziemniaczki z masełkiem pogniotła i tak podekscytowana całą sytuacją rzuca do mnie po robocie: „Tatuniu, placowałam z Tobą! Kochany jesteś, mi placę dałeś!!!” Boska jest.

I tak myślę o tym wszystkim.  Siedzę z nią i walczymy z kotletem razem. Myślę o tej pracy. O tym, że przygodę fajną mieliśmy i o tym, że ta nasza przygoda to dla wielu dzieci codzienność jest. Tak. Masa dzieci haruje na całym świecie i nie ma w tym krzty zabawy. Harują od wczesnych lat. Na całym świecie. 168 milionów dzieci na świecie pracuje zarobkowo. To prawie 11 procent całej populacji dzieci. Połowa z nich pracuje w niebezpiecznych warunkach bezpośrednio zagrażających ich zdrowiu. Bardzo często są narażone na przemoc fizyczną, psychiczną i seksualną. Jak zawsze najgorzej jest w Azji i krajach Pacyfiku. Według ILO ponad 10,5 miliona dzieci pracuje w domach. Sześć i pół miliona z nich ma od 5 do 14 lat, a 76 procent z nich to dziewczynki. Historię 12 letniej dziewczynki o imieniu Khadija pracującej 60 godzin tygodniowo w fabryce odzieży znanego koncernu możecie zobaczyć TUTAJ. Pisałem o tym wcześniej w innym poście. Autorzy Raportu podkreślają fakt, że ogromna większość dzieci pracuje właśnie w swoim własnym domu, w jego sąsiedztwie, u rodziny lub znajomych. Z takim stanem rzeczy trudno walczyć. Często dzieci spłacają długi dorosłych. Nie chodzą do szkoły. Według przedstawicieli ILO praca dzieci mogłaby być zastąpiona do 2020 roku całkowicie edukacją. Koszt takiego przedsięwzięcia wyceniono na ok 760 mld dolarów. Dałoby to w przyszłości zysk rzędu 5 bilionów dolarów!!! I teraz najciekawsze: roczny koszt eliminacji pracy dzieci stanowiłby tylko jedną piątą wydatków na cele militarne krajów rozwijających się lub jedną dziesiątą kosztów obsługi długu tych krajów, które wynoszą obecnie bilion dolarów!!!
Dzieci powinny się uczyć i bawić. Tak ten świat się jakoś parszywie urządził, że jedni robią zdjęcia gdy ich pociecha wali dla zabawy w schab a inne pociechy godzinami szyją ubranka w których te mające więcej szczęścia pojadą na wakacje.

Ale obiadek wyszedł pyszny…

  • Świetnie złapana w kadrze chwila ! ;)

  • Sylwia

    Tak trochę obok – gratuluję wzajemnego poszanowania w samorealizacji, spełnianiu marzeń, spędzania czasu sam na sam, z koleżanką czy przyjacielem. Mimo, że chcemy być razem, czasem musimy być także osobno.

    • Dziękuję Ci Sylwia. Dawno Cię nie „słyszałem” u nas…. Miło, że zajrzałaś;-)

  • Pytanko techniczne – jakim szkłem zrobione jest to zdjęcie? Widzę parametry z EXIF, ale nie ma danych obiektywu.